801 803 000

ROZMOWY INTER

O skutkach pandemii COVID-19 w branży ubezpieczeń, roli reasekuratorów i zarządzaniu ryzykiem mówi Marcin Andruchewicz, Członek Zarządu INTER Polska

Czy można było przewidzieć i obliczyć ryzyko związane z pojawieniem się pandemii COVID-19?

Pandemia to zjawisko, które w zakładach ubezpieczeń jest przewidywane i brane pod uwagę przy kalkulacji ryzyka. Niemniej podstawą szacowania tego ryzyka jest bazowanie na tych przypadkach, które miały miejsce w przeszłości. W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z kilkoma epidemiami, które jednak nie miały tak globalnego oddziaływania na zachorowania wśród ludzi. Epidemia SARS z lat 2002–2003 rozprzestrzeniała się głównie w Azji, zachorowało na nią ponad 8 tys. osób, z czego ponad 700 zmarło. Epidemia ptasiej grypy, która wybuchła w roku 2003, miała szerszy zasięg, ponieważ poza Azją rozprzestrzeniła się na kraje Europy oraz Afryki, ale zachorowało na nią tylko ponad 800 osób, z czego zmarła połowa. Pandemia świńskiej grupy w 2009 roku została uznana przez WHO za najszybciej rozprzestrzeniającą się kiedykolwiek pandemię i z tego powodu nie prowadzono ewidencji wszystkich przypadków choroby, a jedynie najcięższe. Dziś szacuje się, że ofiar tej grypy było około pół miliona. Ostatnią odnotowaną w XXI wieku epidemią był wirus Ebola, który objął głównie obszar Afryki Zachodniej i pochłonął najwięcej ofiar, bo około 11 tysięcy. Dużo starszym zanotowanym przypadkiem pandemii, o którym uczyliśmy się na lekcjach historii przy okazji I wojny światowej, była pandemia grypy hiszpanki. Była ona najbardziej zbliżona do tego, co obecnie obserwujemy, jeżeli chodzi o zachorowania i kolejne fale zakażeń. Natomiast pochłonęła dużo więcej ofiar, i to wśród ludzi młodych. Tak więc, analizując pandemie, które wystąpiły w ostatnich kilkunastu latach, niezwykle ciężko było obliczyć ryzyko związane z pojawieniem się pandemii, którą mamy obecnie. Nie można też było opierać się na pandemii grypy hiszpanki, gdyż pojawiła się ona w zupełnie innych czasach. Po II wojnie światowej rozpoczął się okres światowego boomu gospodarczego, który wpłynął na ogromny rozwój wszystkich dziedzin życia społecznego i gospodarczego, również medycyny.

Czy była zatem możliwość, by lepiej się przygotować?

Niezwykle trudno przygotować się na coś, co jest nieznane. Jak wspomniałem wcześniej, w obecnych czasach nie mieliśmy do czynienia z zupełnie niezbadanym i tak szybko rozprzestrzeniającym się globalnie wirusem. Przed pojawieniem się pandemii COVID-19 w szczególności w krajach wysoko rozwiniętych prowadzone były dyskusje na temat identyfikacji i szacowania ryzyk w obszarze zrównoważonego rozwoju (ang. emerging risks), czyli tych wszystkich ryzyk związanych między innymi z postępem gospodarczym i ze zmianami klimatycznymi. W ramach analiz brany był pod uwagę scenariusz pojawienia się choroby zakaźnej z wysokim współczynnikiem reprodukcji i śmiertelności. Niestety, teraz właśnie musimy zmierzyć się z tym zjawiskiem jeszcze przed tym, jak staraliśmy się do niego przygotować.


Jak zarządza się takim ryzykiem, jak światowa pandemia?

Zarządzanie ryzykiem na poziomie globalnym w tak trudnych czasach jest niezwykłym wyzwaniem, trudno jest bowiem przewidzieć szereg konsekwencji podejmowanych decyzji na gospodarkę. Zarządzają nim sztaby kryzysowe złożone z ekspertów w danych dziedzinach, dlatego ja skupiłbym się jednak na zarządzaniu ryzykiem na poziomie organizacji. Głównym wyzwaniem stojącym przed zarządami przedsiębiorstw jest utrzymanie ciągłości procesów w obliczu ograniczeń związanych z dostępnością zasobów ludzkich. W takiej sytuacji ważnym jest powołanie grupy złożonej z zarządu i kluczowych menedżerów w firmie, której zadaniem jest ustalenie wytycznych lub zasad postępowania w sytuacji kryzysowej. Sztab kryzysowy swoje decyzje musi opierać na analizie krytycznych procesów w organizacji i przypisanych do nich zasobów ludzkich. Istotne jest określenie stanowisk i zadań, które mają kluczowe znaczenie dla firmy, a następnie wdrożenie odpowiednich procedur i narzędzi do zarządzania zmianą. Obecnie firmy, aby zarządzać ryzykiem dostępności zasobów ludzkich, najczęściej wprowadzają tryb pracy rotacyjnej, łącząc pracę stacjonarną z pracą zdalną. Oczywiście, określając zasady takiej pracy, trzeba też brać pod uwagę wszelkie decyzje i wytyczne wydawane przez organy państwowe.

Jak pandemia wpłynęła na rynek ubezpieczeń w Polsce i na świecie?

Pandemia miała istotny wpływ na światowy rynek, przede wszystkim ubezpieczeń majątkowych związanych z utratą zysku z działalności (ang. BI – business interruption), ubezpieczeń z tytułu odwołania imprez czy ubezpieczeń związanych branżą turystyczną. Natomiast w Polsce wpływ ten jest ograniczony w związku z tym, że poza liniami biznesowymi, które odczuły negatywny efekt związany ze zwiększoną liczbą zgłaszanych szkód, są też takie, w których zanotowano znaczny spadek. W ubezpieczeniach komunikacyjnych w szczególności w okresie lockdownu zanotowano spadek liczby zgłaszanych szkód związany z ograniczonym ruchem pojazdów. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku ubezpieczeń zdrowotnych w początkowej fazie pandemii, jednak wróciła do normy po zniesieniu obostrzeń. Dodatkowo w ubezpieczeniach zdrowotnych widoczny jest obecnie trend korzystania z usług związanych z telemedycyną. Ubezpieczenia na życie, oczywiście, odczuwają skutki związane z samym przebiegiem choroby COVID-19 i ryzykami związanymi z pobytem w szpitalu czy niezdolnością do pracy, a na końcu wyższą śmiertelnością. W horyzoncie średnio i długoterminowym identyfikowane są zarówno zagrożenia, jak i szanse dla sektora ubezpieczeń w Polsce. Jednym z zagrożeń mogą być pogarszające się warunki ekonomiczne, jak spadek stóp procentowych czy wzrost bezrobocia. Natomiast szansą może być wzrost świadomości klientów co do przydatności klasycznych ubezpieczeń ochronnych na życie oraz rozwój telemedycyny.

Jaka jest obecnie rola reasekuratorów? Co się zmieniło?

Reasekuratorzy chyba najbardziej odczuli skutki pandemii ze względu na duże zaangażowanie w ubezpieczenia BI w krajach Europy Zachodniej. Obecnie rewidują warunki i bardzo ostrożnie podchodzą do akceptacji nowych ryzyk, które przyjmują do umowy. Niemniej rola ich się nie zmieniła.

Czy wszystkie rozwiązania, z których Państwo korzystają, były wcześniej przygotowane na wypadek pojawienia się ryzyka, czy może niektóre musiały powstać niemal „od ręki”?

Tak jak każdy zakład ubezpieczeń mamy plany awaryjne na wypadek wystąpienia sytuacji kryzysowych. W tym przypadku skorzystaliśmy z planu awaryjnego i scenariusza związanego z wystąpieniem pandemii, ale nie wszystkie sytuacje udało się przewidzieć i część musieliśmy dostosowywać na bieżąco. Jednym z nich było wyzwanie związane z przejściem całej organizacji na pracę zdalną przy lockdownie wprowadzonym na połowie marca, ale udało się to sprawnie przeprowadzić i w ciągu kilku dni wszyscy pracownicy mogli już pracować z domu.

Czy możemy przewidzieć ryzyka, które pojawią się w najbliższych miesiącach? Jak daleko nam do stabilizacji?

Tego chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć, teraz wszyscy mają nadzieję, że szczepionka odmieni sytuację i pozwoli wrócić do normalności. Wielka Brytania jako pierwszy kraj w Europie zaczął szczepienia, a obecnie programy szczepień są wdrażane w pozostałych krajach, w tym Polsce. Od 28 grudnia do 17 stycznia obowiązują nowe obostrzenia, oby to były ostatnie w walce z pandemią COVID-19, a rok 2021 był rokiem, w którym nastąpi stabilizacja i nie będziemy musieli zastanawiać się nad dodatkowymi ryzykami.